Jak kowboje, jak w samo południe. Rzecz o polskich wyborach, które zmieniły świat. Część II - Geneza

Ówczesny Polak w większości i nie wiedział, że może brać udział w wolnych i demokratycznych wyborach mając bezpośredni wpływ na politykę w swoim kraju. 

Dotychczasowe, powojenne wybory i referenda organizowane i kontrolowane były przez rządzącą wtedy Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR), która wraz z partiami satelickimi Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym oraz Stronnictwem Demokratycznym kierowali krajem twardą ręką. Liczeniem głosów zajmowały się wtedy odpowiednie wydziały gigantycznej i śmiertelnie niebezpiecznej Służby Bezpieczeństwa korzystającej ze wzorów radzieckiej NKWD i KGB. 
Opozycja wtedy praktycznie nie istniała, gdyż będące niegdyś w opozycji partie zostały poprzez represje wchłonięte lub zlikwidowane przez PZPR. Istniejąca wcześniej Solidarność została zdelegalizowana po stanie wojennym i mimo żądań społeczeństwa musiała dalej działać w podziemiu. Istniejące wtedy media, czyli prasa, radio i telewizja (internetu nie było!) były pod ścisłą kontrolą PZPR, która za pomocą odpowiedniego urzędu cenzurowała wszelkie ukazujące się w nich treści. Także komunikacja między ludźmi była wtedy poddana kontroli. Cenzurowano publiczne wypowiedzi, spektakle, a nawet muzykę, listy i rozmowy telefoniczne. Dość powszechnym obrazem były wtedy również prześladowania, represje i donosy na antypaństwową działalność ludzi i organizacji. 
Jedyną formą walki z dyktaturą były wydawnictwa podziemne, ulotki, masowe protesty uliczne pacyfikowane przez oddziały ZOMO i strajki mające swoje maksimum natężenia w 1988, które paraliżowały gospodarkę. Jednym z nich był strajk w Hucie im. Lenina w Krakowie, który w nocy z 4 na 5 maja  brutalnie spacyfikowały oddziały ZOMO. Gigantycznie zadłużona gospodarka nie była w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych Polaków, a wiarygodność rządu polskiego w demokratycznym świecie był zerowa. Kraj zmierzał ku katastrofie i wojnie domowej. Zarówno strona rządowa jak i nielegalna opozycja o tym wiedziały. Benzyna została rozlana, ale nie wiadomo było kto rzuci zapałkę.
Wtedy w dniu 31 sierpnia 1988 roku doszło do pierwszego od stanu wojennego spotkania strony rządowej z przewodniczącym Solidarności Lechem Wałęsą, które rozpoczęło negocjacje dotyczące przygotowań do zmian politycznych w Polsce. Było to pierwsze, nikłe światełko w tunelu komuny.

Ciąg dalszy wkrótce...
  
 
 
 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli podoba Ci się treść posta, to zapraszam do polubienia strony bloga na Facebooku.

Każdy ma swój punkt widzenia i swoje o tym zdanie. A co Ty o tym sądzisz?

Komentarze niezgodne z zasadami bloga będą usuwane.

Copyright © Polityka z Bliska , Blogger